niedziela, 26 lutego 2017

Wybielanie zębów węglem aktywnym - hit czy kit?

Wybielanie zębów węglem aktywnym - hit czy kit?
Hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym postem 'urodowym' :) Podobno dłonie są wizytówką kobiety i zdecydowanie się z tym zgadzam, ale! zęby jak dla mnie są na równi z dłońmi. Uśmiech to pierwsza rzecz jaką obdarzamy nowopoznaną osobę, dlatego każdy z nas marzy, aby był piękny i biały.
Metod wybielania zębów dostępnych na rynku jest sporo : wybielanie lampą u dentysty (najdroższa opcja - kilka stówek musimy zostawić - ale też najskuteczniejsza), paski wybielające dostępne w drogeriach i aptekach ( max 100 zł, ale tego również próbowałam i niestety, ale dość mocno zniszczyły mi szkliwo i moje zęby stały się nadwrażliwe) oraz ogromny wybór wybielających past do zębów, które nie oszukujmy się - nie zdziałają cudów.
Jak już pewnie zdążyliście zauważyć nie lubię przepłacać:) więc przeszukiwałam internet aby znaleźć jakąś alternatywę. No i natknęłam się na filmiki, w których dziewczyny wybielały swoje zęby.. węglem aktywnym. Hmmmm znałam jego zastosowanie w przypadku zatruć czy oczyszczania twarzy, ale wybielanie zębów?! Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała :) Gotowe ?!

Czego potrzebujemy:




  • Węgiel aktywny ( w kapsułkach lub tabletkach, ale osobiście polecam ten w kapsułkach, bo oszczędzamy sporo czasu na rozkruszaniu aby uzyskać gładki proszek)
  • Kieliszek lub inne małe naczynie, w którym będziemy tworzyć naszą miksturę
  • Szczoteczkę do zębów ( najlepiej starą, której nie będziemy już używać - węgiel dość mocno ją ubrudzi)
  • Kilka kropel wody 







  • A tak prezentują się moje zęby na początku 'eksperymentu' :


    Od razu zaznaczę, że przebarwienie na moim prawym kle (czy tak się odmienia nazwę 'kieł' ?!) to pozostałość po aparacie ortodontycznym, który nosiłam jeszcze w gimnazjum i z nim nie da się już niestety nic zrobić.

    Okej, do dzieła! Węgiel, kieliszek i szczoteczki w dłoń! Wsypujemy zawartość jednej kapsułki do kieliszka i dodajemy dosłownie kilka kropelek wody tak, żeby powstało coś o konsystencji pasty. Następnie nakładamy powstałą maź na nasze zęby szczoteczką tak, żeby dokładnie dotarła w każdy zakamarek. 



    Trzymamy mieszankę na zębach ok 3-4 minutki po czym dokładnie płuczemy buzię i myjemy zęby normalnie pastą.

    Czynność tę powtarzałam codziennie , przez 6 dni, raz dziennie. Wydaje mi się, że efekt widać - nie jest to może krystaliczna biel, ale to akurat zależy też od naturalnego koloru Waszego uzębienia. Zmianę zauważyłam głównie w przestrzeniach międzyzębowych - tam węgiel 'wymiótł' wszystko, co niepotrzebne :)
    Ta metoda na pewno najlepsze efekty przyniesie u osób z mocno przebarwiony zębami - palaczom czy nałogowym kawopijcom :) 

    A Wy próbowaliście tej metody ? A może znacie jeszcze jakieś inne? 
    Koniecznie dajcie znać!


    sobota, 18 lutego 2017

    Drugie życie starych dżinsów

    Drugie życie starych dżinsów

    Hej!
    Kończę właśnie ostatni tydzień ferii i chyba popadam w depresję z powodu powrotu na uczelnię.. Czy tylko mnie tak strasznie rozleniwia zbyt długie wolne ?! Błagam powiedzcie, że nie..
    Pomysł na to, co pokażę Wam dziś w poście narodził się jak zawsze z chęci posiadania modnej rzeczy, która w sieciówkach kosztuje dużo za dużo:) Mówię tu o super modnych teraz spodniach z naszywkami lub naprasowankami. Widziałam takie w housie, mohito, zarze i innych sklepach, ale ceny były trochę zaporowe. Wróciłam do domu i zajrzałam do szafy. Tak jak podejrzewałam: znalazłam w niej kilka par spodni, których nie założyłam od dobrych paru lat. Co mi pozostało ? Działać !! Teraz chwila dla Was: pomknijcie do swoich garderób i znajdźcie takie portki (tak tak, na pewno każda z Was je ma. Chyba, że kupiłyście 'Elementarz stylu' Kasi Tusk i wg jej rad pozbyłyście się wszystkich zbędnych rzeczy z szafy - wtedy zapraszam do najbliższego second hand'u, dżinsy za kilka złotych dorwiecie na pewno;)) .
    Poniżej zdjęcie moich nudnych, starych dżinsów ↓

    Teraz najważniejsze: zastanówcie się w jakim stylu mają być Wasze nowe super spodnie z naprasowankami. Wybór jest na prawdę zastraszający i ja w mojej bazarkowej pasmanterii dostałam oczopląsu. ❤ Jak to na mój cukierkowo pastelowy styl przystało zdecydowałam się na różowo błękitne naprasowanki : zestaw 4 wzorów z H&M za ok 20 zł i 3 słodziaki z pasmanterii za które zapłaciłam ok 10 zł. 
    Bardzo modne są teraz motywy kwiatowe, czerwono-czarne i tych w sklepie widziałam zdecydowanie najwięcej:)

    Okej, zaczynamy zabawę! Teraz jedyne czego będziecie potrzebować to: deska do prasowania, żelazko i wilgotna, bawełniana szmatka. 
    To w jakiej 'konfiguracji' ułożycie swoje wzorki zależy tylko i wyłącznie od Waszej inwencji twórczej. Ja najpierw układałam je na sucho na spodniach, a potem przełożyłam na deskę.
    Żelazko ustawcie na temperaturę do prasowania bawełny. Naprasowankę ułóżcie w miejscu, w którym chcecie żeby się znalazła, połóżcie na niej wilgotny kawałek bawełny i przyłóżcie żelazko tak, jakbyście chciały uprasować spodnie. Wykonujcie ruchy po naprasowance tak, żeby ciepło żelazka doszło w każdy zakamarek (to ważne, żeby potem rogi nie odklejały się od spodni:)). Zaprasowujcię aplikację ok, 2 minuty, podnieście bawełnianą szmatkę, ponownie ją zmoczcie i kolejna aplikacja! Czynność powtarzajcie przy każdej naprasowance w ten sam sposób:)



    Po skończonej akcji zostawcie swoje spodnie do 'ostygnięcia', najlepiej kilka godzin i GOTOWE !! Macie swoje modne portki z naprasowankami i zaoszczędziłyście ponad stówkę, a w niektórych przypadkach nawet więcej:) Takie spodnie będą pasować zarówno do eleganckiej koszuli i szpilek jak i luźnej stylizacji z trampkami. 
    Pochwalcie się swoimi dziełami na instagramie!! Do następnego ❤




    koszula/blouse - H&M
    choker - hand made
    szpilki/heels - reserved
    kurtka/jacket - stradivarius




    bluzka/shirt - stradivarius
    kurtka bomberka/bomber jacket - peek & cloppenburg
    choker - handmade
    buty/shoes - converse



    niedziela, 12 lutego 2017

    Studia w innym mieście - moje refleksje i porady.

    Studia w innym mieście - moje refleksje i porady.
    Hej!
    Cały miniony tydzień spędziłam z moją mamą i częściowo z tatą w moim rodzinnym mieście, w Gdańsku. Ten czas spędzony w domu skłonił mnie do pewnych refleksji, głównie z powodu pytań osób, z którymi się spotykałam.
    Za pół roku kończę studia licencjackie na UW więc przede mną ostatnie dwa lata magistra w Warszawie. Pytanie, które zadawał mi prawie każdy brzmiało "I co? Zostajesz po studiach w Warszawie czy wracasz do Gdańska?" I tutaj moja konsternacja. Bo tak na prawdę nie mam pojęcia co odpowiedzieć. Z jednej strony nie wyobrażam sobie powrotu do Gdańska, bo przecież to w Warszawie jestem od kilku lat i to tam mam teraz całe życie, chłopaka, przyjaciół. Z drugiej strony przecież nie wiem jak potoczy się wszystko inne, a głównie zależy to od tego, gdzie dostanę pracę. Jestem w kropce, mimo, że mam jeszcze ponad 2 lata na decyzję..
    Przy okazji tych rozmyślań pomyślałam sobie, że wielkimi krokami zbliżają się matury i czas, w którym niektórzy z Was będą musieli wybrać przede wszystkim CO, ale również GDZIE chcą studiować. Być może mój mały poradnik oparty na własnych doświadczeniach pomoże podjąć decyzję o tym, czy warto wyjechać na studia do innego miasta.

    1. Po pierwsze, po wyborze wymarzonego kierunku, sprawdźcie na jakich uczelniach jest on 'dostępny'. W moim przypadku lingwistyka była też na Uniwersytecie Gdańskim, ale w okrojonej wersji językowej do wyboru (ale nie będę też ukrywać, że całe życie ciągnęło mnie do przeprowadzki do Warszawy:)). Po tym jak sprawdzicie, na których uniwersytetach, politechnikach czy innych uczelniach wyższych możecie studiować wybrany kierunek poczytajcie trochę o opiniach - czasem w jednym mieście dany kierunek prowadzony jest przez świetnych doktorów i profesorów, a czasem z opinii wynika, że jest to jeden wielki żart, co warto wziąć pod uwagę, bo przed Wami 5 lat w danym miejscu:)                                                           
    2. Kiedy już wybierzecie miasto musicie rozważyć kwestie finansowe. Często koszty życia w różnych miastach mogą się na prawdę bardzo mocno wahać. Musicie przemyśleć czy będziecie mieszkać w akademiku (który swoją drogą ciężko jest dostać i nie każdy potrafi się odnaleźć w takiej sytuacji) czy będziecie wynajmować mieszkanie. Jeżeli mieszkanie to sami czy ze współlokatorami? Ja mieszkałam i ze współlokatorką i sama, zdecydowanie pasuje mi wersja druga, ale zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki moim rodzicom mogę sobie pozwolić na ten komfort.                                                                                                                                             
    3. Pamiętajcie, że sierpień i wrzesień to bardzo gorący okres na rynku wynajmu mieszkań i ceny mogą wtedy wzrastać nawet o połowę. Dobrze jest przejechać się do  wybranego miasta w czasie wakacji, sprawdzić gdzie znajduje się Wasz wydział i rozejrzeć się za mieszkaniem w najbliższej okolicy. Z doświadczenia mogę Wam na pewno powiedzieć, że szybki dojazd na uczelnię przy beznadziejnym planie zajęć mocno ułatwia życie:)                                                                        
    4. A może planujecie pracować w czasie studiów? Jeżeli tak to musicie wiedzieć, że przy studiach dziennych ( a raczej planie zajęć jaki jest tam ustalany) stała praca graniczy z cudem. Tutaj pewnie zaskoczę Was, że studia zaoczne (zjazdy co drugi weekend) nie są wcale jedyną alternatywą. Wiele kierunków dostępnych jest w trybie tzw. wieczorowym. Mogę coś na ten temat powiedzieć, bo sama tak studiuję:) W praktyce oznacza to, że zajęcia odbywają się codziennie, ale zawsze w godzinach 15:30 - 20:20. Musicie wtedy przyzwyczaić się do nauki w takich godzinach, mi zajęło to jakiś miesiąc żeby się przestawić. Wiele osób z mojej grupy pracuje i godzenie obu tych rzeczy nie stanowi problemu.                                                                   
    5. Ostatnią, ale wcale nie najmniej ważną rzeczą jest to, czy jesteście mocno związani z domem, rodziną, przyjaciółmi. W angielskim jest na to specjalne określenie, tzw. 'homesick' czyli tęsknota za domem. Wyjazd do obcego miasta wiąże się z brakiem bliskich nam osób, znanych miejsc, właściwie wszystko w takim momencie jest nowe, a co za tym idzie - trudne. Ja miałam dwa podejścia do wyprowadzki, pierwszy raz wyjechałam do Warszawy zaraz po liceum i wróciłam do domu po pół roku, bo zwyczajnie nie poradziłam sobie sama. Następnie przez 1,5 roku dorywczo pracowałam w Gdańsku, docierałam się sama ze sobą, po to, żeby w 2014 roku wrócić do Warszawy na studia pewna, że właśnie tego chcę. 
    Studia w innym mieście to z pewnością świetne doświadczenie i możliwość rozwoju, jeżeli przemyśleliście wszystkie za i przeciw to moją jedyną radą jest : ZRÓB TO! Być może to właśnie okaże się Twoim nowym miejscem na ziemii :) Podzielcie się swoimi doświadczeniami związanymi z wyprowadzką na okres studiów ! Do następnego :)








    Płaszcz/coat - no name
    buty - shoes - Renee 
    Spódnica/skirt - Reserved
    Koszula/blouse - H&M
    Torba/bag - stradivarius
    Choker - hand made





    niedziela, 5 lutego 2017

    DIY: kubki na walentynki

    DIY: kubki na walentynki
    Hej!
    Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym postem z serii DIY - do it yourself czy po prostu ręcznie robione :) Jako, że mamy już luty i zbliża się święto zakochanych postanowiłam zaproponować Wam fajny, personalizowany pomysł na prezent dla swojej drugiej połówki. To propozycja dla tych wszystkich, którym znudziły się już oklepane majtki, skarpetki czy czekoladki, a również dla tych, którzy nie dysponują ogromnym budżetem i możliwością zakupu drogich świecidełek.
    Do tego projektu zaprosiłam mojego chłopaka i razem zrobiliśmy dla siebie piękne kubeczki od serca. Oprócz tego, że posiadamy teraz unikalne prezenty to sama zabawa przy wykonywaniu ich była świetna! No dobrze, tyle słowem wstępu, przejdźmy do rzeczy..

    POTRZEBNE MATERIAŁY:
    1. Kubek. Najzwyklejszy, biały kubek (ja kupiłam 4, wszystkie inne, w Auchan na wagę :) Koszt jednego nie przekroczył 5 zł)
    2. Markery niezmywalne OLEJOWE (to ważne, markery olejowe przeznaczone są do prawie wszystkich powierzchni i są o wiele trwalsze - a przecież Wasze kubki mają Wam służyć dłuuugo. Ja swoje zamawiałam na allegro i wszystkie cztery nie kosztowały więcej niż 20 zł.)
    3. Spirytus, zmywacz do paznokci - cokolwiek czym przemyjecie na samym początku swój kubeczek, a w trakcie rysowania będziecie w stanie zmyć nim niepożądane malunki :)
    4. Waciki, patyczki do uszu do zmywania
    5. Naklejki w różnych kształtach - my finalnie ich nie wykorzystaliśmy, ale opisze Wam później co można z nimi zrobić
    6. Ołówek do namalowania konturów na kubku

    Zaczynamy! Przemyjcie swoje kubki wacikiem zamoczonym w spirytusie czy zmywaczu na bazie acetonu. Poczekajcie aż wyschną i w tym momencie pomyślcie nad tym, co ma się na nim znaleźć. W internecie znajdziecie mnóstwo inspiracji, ja nie mogłam się zdecydować na jeden dlatego zrobiłam też kubek dla mojej babci i mamy :)
    Kiedy już wybierzecie wzór czy napis spróbujcie naszkicować go ołówkiem. Powierzchnia kubka jest śliska i wypukła, więc namalowanie prostej linii to nie lada wyzwanie! Później powoli, jadąc markerem po konturach odwzorujcie rysunek i.. gotowe!








    Jeżeli zdecydujecie się na naklejki - przyklejcie je w dowolnym miejscu i zróbcie mnóstwo małych kropeczek naokoło wzoru. Kiedy marker wyschnie odklejcie naklejki a w ich miejscu pojawi się piękny wzorek! Teraz trochę żałuje, że na żadnym z moich kubków tego nie zrobiłam ..

    Po skończonym malowaniu dajcie Waszym dziełom trochę odpocząć - kilka godzin, a najlepiej niech przeschną całą noc. Następnego dnia włóżcie je do ZIMNEGO piekarnika (to ważne, żeby nie pękły od zbyt wysokiej temperatury tylko nagrzewały się stopniowo) i wypiekajcie je przez pół godziny w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie wyłączcie piekarnik i zaczekajcie aż wystygnie, dopiero wtedy wyjmijcie kubki.
    GOTOWE! Wasze piękne, ręcznie robione prezenty skończone. Gwarantuje, że zrobią większe wrażenie niż oklepane drobiazgi ze sklepu:)
    Dajcie znać czy spróbowaliście zrobić swoje i pochwalcie się zdjęciami! Do następnego :)





    Copyright © 2016 M A J K A , Blogger